RSS
poniedziałek, 26 listopada 2018

zerknęłam w lustro żeby zobaczyć

czy ładnie wyglądam gdy myślę o śmierci

21:11, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 maja 2018

ostatni raz widziany na dworcu

z siatką pomarańczy

19:35, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 kwietnia 2018

    "Nikt na mnie nie patrzy. Nikt nie mówi. Nie słucha. Nikt nie dotyka. Nikomu się nie śnię. Odęta od niewypowiedzianych monologów, szuram do końcowych ukłonów. Sama sobie się kłaniam. Sama sobie klaszczę.

    Dwunasta. Zegar dochodzi, cały świat ma udawany orgazm. Krzyczą, całują się, brawa, wiwaty, armatnie wystrzały. Kiedy jest smutno, to niech będzie chociaż wesoło. Rozrywki zastępcze, kiedy brakuje gilotyn. " Zyta Rudzka

14:22, matriuszka
Link Dodaj komentarz »

"Byliśmy na tyle zachwyceni, na ile pozwalały nam okoliczności." Alice Munro

14:17, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 lutego 2018

Jesteśmy uratowani.

14:13, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 listopada 2017

Śniło mi się, że poszłam w głąb osiedla, tam gdzie nie chodzę nigdy, bo nie muszę, bo mieszkam z brzegu, w pierwszej klatce pierwszego bloku, od ulicy, ale we śnie poszłam, a tam, Matko Boska, jak ładnie, kawiarenki cukierenki, ludzie jak z francuskiej komedii romantycznej spacerują, dróżka prowadząca w jakiś lasek, zagajnik wręcz, słoneczko i cały czas majowa niedziela, a ja tam nigdy nie poszłam, i nie wiedziałam, bo zawsze szłam w drugą stronę, i nie wiedziałam, że tam też można pójść, że tam tak ładnie, i że ja też tam mogę być, spacerować i kawusię w cukierni pić, i być w tej niedzieli, która nie jest złą niedzielą. A teraz już wiem.

13:07, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 sierpnia 2017

medytacja z aplikacją INTU

 

wskazówka na dziś: napisz wiersz

w trakcie esemes: co u ciebie Paula, pieczesz chleb?

mówiłam już: piekę zawsze w soboty

dziś jest: piątek

a ja piekę w: soboty w soboty w soboty

dziś jest piątek, płakałam, bo aplikacja powiedziała że umrę

jest to kurs pierwszy, nazywa się Zdrowy Dystans

a co jeśli to będzie w sobotę

21:16, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 kwietnia 2017

Encore un moment, monsieur le bourreau, un petit moment.

23:28, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 lutego 2017

tragedia w wesołym miasteczku

15:01, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 lutego 2017

"Naturalnie, jak na poważną historię przystało, poszliśmy do łóżka jeszcze pierwszego wieczoru." Houellebecq, Możliwość wyspy.

19:07, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 stycznia 2017

"Tradycyjna ostrość widzenia charakterystyczna dla osób ze skłonnością do depresji, opisywana często jako radykalna odmowa angażowania się w sprawy zajmująca ogół ludzi, objawia się przede wszystkim brakiem zainteresowania dla kwestii, trzeba przyznać, rzeczywiście mało interesujących. Tak więc można ostatecznie wyobrazić sobie człowieka zakochanego, będącego w depresji, ale człowiek dotknięty depresją, który jest jednocześnie patriotą, to już doprawdy nie do wyobrażenia." Houellebecq

21:27, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 listopada 2016

"Zabawa służy do tego, aby pozwolić nam zapomnieć, że jesteśmy samotni, nieszczęśliwi i skazani na śmierć; innymi słowy, aby nas przekształcić w zwierzęta. Dlatego właśnie prymitywne plemiona mają silnie rozwinięty zmysł zabawy. Solidna garść środków halucynogennych, trzy bębenki i sprawa załatwiona; wszystko ich bawi. Przeciętny człowiek Zachodu osiąga stan niewystarczającej ekstazy dopiero po niekończących się imprezach, z których wychodzi ogłuszony i naćpany; nie ma żadnego zmysłu zabawy. Mając głębokie poczucie samoświadomości, silne poczucie obcości wobec innych oraz porażający strach przed śmiercią, jest niezdolny do jakiegokolwiek uniesienia. A jednak nie daje za wygraną. Utrata zwierzęcości budzi w nim smutek, co z kolei wywołuje wstyd i rozczarowanie; chciałby być imprezowiczem lub przynajmniej za takiego uchodzić. Jego położenie jest naprawdę paskudne.
(...)

Co ja robię wśród tych durniów?

"Gdzie bowiem dwaj albo trzej są zgromadzeni w moje imię, tam jestem pośród nich" (Ewangelia według św. Mateusza, 18,20). W tym właśnie problem: zgromadzeni w imię czego? Co takiego może uzasadnić chęć zgromadzenia?

(...)

Podsumowując: wystarczy zaplanować zabawę, aby mieć pewność, że człowiek śmiertelnie się wynudzi. Ideałem byłaby więc kompletna rezygnacja z zabawy. Niestety imprezowicz to człowiek tak szanowany, że wszelka rezygnacja z zabawy pociąga za sobą znaczące pogorszenie wizerunku społecznego. Kilka poniższych rad powinno pozwolić na uniknięcie najgorszego (czyli pozostania samotnym do końca, w stanie nudy graniczącej z rozpaczą, z błędnym wrażeniem, że inni świetnie się bawią).
- Z góry mieć świadomość, że zabawa nieuchronnie skończy się fiaskiem. Przypomnieć sobie przykłady poprzednich porażek. Nie chodzi o przyjęcie postawy cynicznej i zblazowanej. Przeciwnie, pogodzenie się ze zbiorową katastrofą, pokornie i z uśmiechem, może pozwolić na sukces, przekształcając nieudaną zabawę w banalnie przyjemne przeżycie.
- Zawsze zakładać, że będzie się wracać taksówką i samotnie.
- Przed zabawą: napić się. Alkohol w umiarkowanych dawkach daje bezkonkurencyjne skutki w zakresie socjalizacji i budowania euforii.
- Podczas zabawy: napić się, ale zmniejszając dawki (mieszanka alkoholu i seksu szybko prowadzi do przemocy, samobójstwa, a nawet zabójstwa). Lepiej we właściwym momencie wziąć pół pastylki lexomilu. Ponieważ alkohol wzmacnia działanie proszków uspokajających, można się spodziewać szybkiego zapadnięcia w drzemkę, co jest stosowną chwilą do wezwania taksówki. Dobra zabawa to krótka zabawa.
- Po zabawie: zadzwonić z podziękowaniami. Spokojnie poczekać na następną (przestrzegać jednomiesięcznych przerw, które w okresie wakacyjnym można skrócić do tygodnia).

I na koniec pocieszająca perspektywa: wraz z wiekiem mija poczucie obowiązku zabawy, a zwiększa się potrzeba samotności. Prawdziwe życie bierze górę"

Michel Houellebecq, Interwencje 2, tłum. Beata Geppert, 2016.



22:16, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 sierpnia 2016

Czy to ja jestem ślepa,

Czy to wokół jest ciemno?

10:02, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 kwietnia 2016

aleksjej_grigorijewicz_etikow

 

Aleksiej Grigorijewicz Żełtikow, aresztowany przez NKWD 8 lipca 1937 roku, skazany na karę śmierci 31 października 1937 roku, rozstrzelany następnego dnia. Zobaczyłam to zdjęcie w gazecie leżącej na jadalni w pracy, wyrwałam kartkę, a w domu wycięłam je równo nożyczkami, zostawiając białą obwódkę, od kilku dni noszę je w portfelu, zgooglowałam w międzyczasie imię, otczestwo i nazwisko, oraz kilka lakonicznych informacji o tym mężczyźnie, resztę domyśliłam, i dopiero dziś zdałam sobie sprawę z fizycznego podobieństwa tej twarzy do rysów mojego ojca, wcześniej wcześniej ukrytego za znieruchomiałym strachem.

00:41, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Tadeusz Dąbrowski
WIERSZ BEZ TAJEMNICY

Być sobie na Żuławach operatorem śluzy
na mało istotnym odcinku kanału,
pośrodku płaskiego krajobrazu. Codziennie
jeździć rowerem do betonowej budki,
mniejszej niż kiosk ruchu. Obserwować przez
kwadratowe okienko wschody i zachody
słońca. Nie mieć pojęcia o sztuce, wiedzieć,
gdzie się czają szczupaki, a gdzie węgorze. W
pewien mglisty poranek, popijając herbatę
ze spirytusem, usłyszeć w radiu, które odbiera
tylko jedną stację, że na świecie żyje
ponad dziesięć milionów gatunków roślin i
zwierząt, i nie dać temu wiary, albo
że są takie kraje, gdzie ludzie umierają
z głodu, i zamyślić się nad tym, i zapomnieć
spuścić śluzę. I zalać kilka pobliskich łąk.
I nie ponieść za to żadnych konsekwencji.

19:40, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2015

"Ulica Gwardyjska brała bowiem kształt od krętej melodii capstrzyku, granej co wieczór na trąbce. Złoty dźwięk trąbki wzlatywał wysoko i szybował nad dachami kamienic. Ale po drugiej stronie rynku ciężko opadał w dół, jak ogłuszony ptak. Tam bowiem, w dzielnicy fabrycznej, chłopcy w czapkach uszankach ciskali śnieżnymi pigułami we wszystko, cokolwiek zdołało wzbić się ponad przyziemność." M. Tulli, W czerwieni.

18:24, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 sierpnia 2015

"(...) Wydaje mi się, jakbym coś dostrzegał... Ale jeśli spróbuję o tym mówić, zepsuję wszystko. Któregoś dnia, gdy będę w nastroju, zatańczę to." Grek Zorba

22:16, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 czerwca 2015

Krótka historia czasu:

Upadek w czas,

Zabijanie czasu,

W poszukiwaniu straconego czasu.

19:49, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 czerwca 2015

"Melancholijne miasto jest kliszą. Toczy się tu jakiś film, ale my nie dostrzegamy sekwencji. Nas ona w każdym razie nie dotyczy, do żadnej sceny nie zostaliśmy zaproszeni. Nie dla nas ten sznur samochodów. Żaden fotos nas nie obejmie, jakbyśmy byli upiorami; jesteśmy tu po to, by kluczyć, uprawiać nieobecność w zgiełku świata, przyczaić się przed wiecznością." M. Bieńczyk, Książka twarzy

00:42, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Czesław Miłosz

Annalena

Lubiłem twoją aksamitną yoni, Annalena, długie podróże w delcie twoich nóg.

Dążenie w górę rzeki do twego bijącego serca przez coraz dziksze prądy sycone światłem chmielu i czarnych powojów.

I naszą gwałtowność i triumfalny śmiech i pośpieszne ubieranie się w środku nocy, żeby iść kamiennymi schodami górnego miasta.

Oddech wstrzymany z podziwu i ciszy, porowatość zużytych głazów i portal katedry.

Za furtką do plebanii ułamki cegieł i chwasty, w ciemności szorstki dotyk oskarpowań muru.

I później patrzenie z mostu w dół na sady kiedy pod księżycem każde drzewo osobne na swoim klęczniku, a z tajemnego wnętrza przyćmionych topoli stuka echo wodnej turbiny.

Komu opowiadamy co zdarzyło się nam na ziemi, dla kogo ustawiamy wszędzie wielkie lustra w nadziei, że napełnią się i tak zostanie?

Zawsze niepewni, czy to byliśmy ja i ty, Annalena, czy kochankowie bez imion na tabliczkach z baśniowej emalii.



20:08, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 marca 2015

"Jeden z ich duchownych, skazany na śmierć przez powieszenie, w trakcie wykonywania egzekucji okazywał niczym niezmąconą radość i ekskomunikował wszystkich innych kaznodziejów świata."  A. Munro, Przyjaciółka z młodości

22:29, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 marca 2015

   Nieustępliwy smutek towarzyszący mojemu dzieciństwu, aż do okresu dojrzewania, kiedy dowiedziałam się z książek, że inni ludzie czynią ze smutku przedmiot rozmyślań i literatury, traktowałam jako coś przyrodzonego i oczywistego. W wieku kilku lat miałam sen, w którym brat dziadka Franciszka, wujek Jan, zapytał mnie czy chcę z nim pójść. Oboje, zarówno dziadek jak i wujek, nie żyli już od jakiegoś czasu. Nie zgodziłam się, gwałtownie odrzuciłam propozycję, a po przebudzeniu wiedziałam, że dokonałam wiążącego wyboru, mając jednakże wstydliwe poczucie, że kierował mną strach przed śmiercią, zamiast miłości do życia, co wydawało by się dalece bardziej stosowne. Tak czy owak klamka zapadła: należało żyć. Ale czy życia bałam się mniej niż śmierci.

23:02, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 marca 2015

"Przydarzyło mi się coś, co wcale nie należy do rzadkości, pomyślałam. Ani w książkach, ani w życiu. Musi wobec tego być jakiś sprawdzony sposób radzenia sobie w takiej sytuacji. Można oczywiście iść przed siebie tak jak ja. Ale kiedyś trzeba stanąć, bo nawet w takim małym miasteczku jeżdżą samochody, a na skrzyżowaniach zapalają się czerwone światła. Zdarzają się też ludzie, którzy chodzą jak we śnie - to staną, to ruszą, a do tego jeszcze tabuny uczniaków, podobnych do moich byłych nieokiełznanych wychowanków. Po co ich tu aż tylu i dlaczego się tak idiotycznie nawołują i przekrzykują - nadmiar niepotrzebnych bytów. Gdzie się tylko obrócisz, dopada cię zniewaga.

Obelgą były też dla mnie sklepy z neonami, hałaśliwe samochody - na przemian zatrzymujące się i ruszające. Wszystko pulsowało. A komu jest potrzebne to wciskające się z każdej strony życie?"

A. Munro, Dolly

23:35, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 grudnia 2014

Człowiek nikomu już się nie podoba.

02:47, matriuszka
Link Dodaj komentarz »

"(...) Wszystko to się rozchodzi

jak każdy związek dwojga ludzi,

mężczyzny i kobiety, a także dziecka,

które się rodzi w toku wielokrotnych

stosunków międzyludzkich, chociaż

człowiek nikomu już się nie podoba

i pokażcie mi kogoś, kto by spojrzał

z dumą na świeżo uprane, rozwieszone

na sznurku rajtki, powiedział: To rajstopy

mojej żony, właśnie je zacerowałem,

to kupa dziecka mojej ukochanej.

(...)"

A. Wiedemann

02:45, matriuszka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6